Nazwisko: Vipera
Płeć: Kobieta
Wiek: 15 lat
Partner: Kto by zechciał kogoś takiego?
Wygląd: Rosalia ma długie, sięgające do bioder, białe włosy i czerwono-pomarańczowe oczy, jak u węża. Część włosów związuje sporą białą kokardą z czerwonymi ozdobami. Nosi białą koszulkę zapinaną guzikami, której rękawy ma wysoko zapięte ciemnoczerwonymi paskami. Zakłada także luźne, czerwone spodnie podtrzymywane szelkami.
Charakter: Dla pierwszej lepszej osoby jest przesłodzona. Jednak niech nie zwodzi innych to zachowanie, taką osobę zdradzi przy najbliższej okazji. Innymi słowy, wykorzysta ją. Im jest dla kogoś bardziej złośliwa, tym bardziej go lubi bądź szanuje. Gdy kogoś uzna za swego przełożonego, wykona każdy jego rozkaz, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek. Zdarza jej się ranić samą siebie, po tym, jak popełni błąd. Kiedy jest zdenerwowana lub nie ma nikogo w pobliżu, zawsze śpiewa piosenkę, której nauczyła się od swojej matki. Choć niektórzy mówią, że to dziwne, zawsze ma przy sobie nóż albo jakiekolwiek inne ostre narzędzie, którego nie zauważysz na pierwszy rzut oka.
Historia: Od czego zacząć? Może od tego, iż nigdy nie znałam mojego ojca. Matka zawsze lubiła imprezować, więc większość wie do czego zmierzam. Byłam jej zwykłą wpadką. Nie zmieniło to jednak faktu, że mnie kochała i dała szczęśliwe dzieciństwo. Pochodziła z nie najbiedniejszej rodziny. Miała sporą posiadłość i jeszcze osobną działkę, na której wybudowana była niewielka chałupka. Szczęśliwie było do momentu moich 7 urodzin... Zawsze lubiłam wymykać się w nocy i wracać za nim mama wstanie, tej nocy nie było inaczej. To co zastałam po powrocie... Jedynie strażaków gaszących posiadłość oraz karetkę zabierającą moja matkę do szpitala. Patrząc na to, upadłam tylko na kolana i zaczęłam nieświadomie płakać. Podszedł do mnie jeden ze strażaków. Powiedział tylko "Awaria bezpieczników". Kiedy tylko udało się ugasić płomienie, weszłam do środka domu, aby zobaczyć czy coś się uratowało. Znalazła zdjęcie moje i mojej mamy, a także klucze do małego domku na osobnej działce. Oczywistym jest, że zaraz potem pobiegłam do szpitalu, gdzie trafiła ma matka. Tylko po to by dowiedzieć się, że... Nie żyje. Stamtąd wróciłam już na działkę, żeby zobaczyć w jakim jest stanie ogólnym. No cóż, konstrukcja nie zawali się na głowę, dach nie przecieka, nie zamarznę tam... Da się żyć. W środku nie zastałam nic ciekawego. Jeden pokój, kuchnia i toaleta. Woda jest, prąd jest, ale gazu nie ma. Tak zaczęłam żyć na własną rękę. Po roku od tego zdarzenia, zaczęto nazywać mnie "Wężem" ze względu na wygląd moich oczu. Pewnego dnia, w moje 14 urodziny, przed domkiem znalazłam młodego kruka. Musiał o coś uderzyć, a potem spaść na ziemię. Nie wiele myśląc, przygarnęłam stworzonko, które wciąż mi towarzyszy. Pomijając jakieś losowe sytuacje, rok później, na tydzień przed moimi urodzinami, stało się coś... Ciekawego. Podczas wycieczki szkolnej do Doris, przypadkowo podpaliłam eksponat muzealny. Za zniszczenie fragmentu historii, miało mi się oberwać. Ponad to, jakiś mężczyzna krzyknął "To wilkołak!" i zaczął mnie gonić, więc szybko zaczęłam uciekać. W trakcie mojej ucieczki wpadłam na starszą ode mnie dziewczynę. Widząc faceta, który mnie ścigał, pomogła mi w ucieczce. Tak mniej więcej wyglądało moje życie przed dołączeniem do Akademii...
Krew: Wilkołak pół krwi (Jedno z rodziców)
Moc: Ogień, nadludzka siła, wyostrzone zmysły, umiejętność szybkiego biegania i wysokiego skakania.
Nick na Howrse: wilczyca2678
Wygląd:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz